Przepis, który pozwoli myśliwym strzelać do psów i kotów przebywających bez opieki na terenach łowieckich w odległości większej niż 200 metrów od zabudowań, od dawna budzi protesty – pisze
Tereny zaliczane do łowieckich często obejmują również prywatne pola lub miejskie tereny spacerowe. I to właśnie tam najczęściej dochodziło do sytuacji, w których myśliwi strzelali nawet do psów prowadzonych na smyczy.
Zwolennicy przepisu umożliwiającego ten legalny odstrzał twierdzą, że jest on konieczny, by uchronić zwierzęta przed atakującymi je bezpańskimi psami i kotami. Z danych Związku Łowieckiego wynika, że ponad 950 tys. bezpańskich psów i 665 tys. kotów grasuje na terenach łowieckich, i w latach 2009/2010 zagryzły one m.in. 10 tys. saren i prawie 15 tys. zajęcy. Na przestrzeni ostatnich 7 lat zginęło zaś 200 tys. sztuk zwierzyny łownej i 2 tysiące sztuk bydła.
Organizacje obrońców zwierząt protestują przeciwko zmianie ustawy umożliwiającej myśliwym odstrzał psów i kotów. W zamian proponują odławianie zwierząt i zwracanie ich opiekunom lub umieszczanie w schronisku. Ostatnie dane dotyczące ilości zamordowanych w ten sposób psów pochodzą z 1995 r – zastrzelono wtedy 80 tys. psów. Ile kotów? Nie wiadomo, bowiem nikt tego nie zliczał. Członkowie organizacji zaznaczają też, że projekt ustawy nie rozwiązuje problemów związanych ze złymi warunkami życia zwierząt gospodarskich, a koncentruje się tylko na bezdomnych psach i kotach, które powinny być przymusowo sterylizowane a nie mordowane.
Organizacje mające na celu ochronę zwierząt zbierają podpisy pod obywatelskim projektem o dużo szerszym zakresie. Uwzględnia on m.in. kwestię prowadzenia schronisk dla zwierząt – mają być one kontrolowane i finansowane tylko przez gminy lub organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. Ma to zapobiec działalności „prywatnych” właścicieli schronisk, którzy w ramach ich prowadzenia pobierają pieniądze na opiekę nad zwierzętami, choć ilości umieszczanych tam psów i kotów, oraz warunków, w których żyją, nikt nie kontroluje.
Projekt wprowadza także zakaz rozmnażania zwierząt w celach handlowych (z wyjątkiem zarejestrowanych hodowli), sprzedaży zwierząt na ulicy czy targu, oraz trzymania ich na uwięzi krótszej niż 3 metry i przez czas dłuższy niż 20 godzin. Członkowie organizacji chcą także, by za wykonywanie ustawy o ochronie zwierząt było odpowiedzialne MSWiA, a nie Inspekcja Weterynaryjna podległa Ministerstwu Rolnictwa, które wg. nich, reprezentuje interesy sprzeczne z dobrostanem zwierząt.
Źródło: Gazeta Wyborcza, ulubiency.wp.pl, fot: www.sxc.hu

