Tu jesteś:Start->Czytelnia->Nasze psy->Nie zostawiaj psa z dzieckiem

Nie zostawiaj psa z dzieckiem

 

 

 

 

 

 

Pies może być najlepszym przyjacielem naszej pociechy – ale tylko pod kontrolą. Zostawianie zwierzaka sam na sam z dzieckiem zbyt małym, by potrafiło samodzielnie kontrolować czworonoga, jest znakiem nieodpowiedzialności rodzica.

Jeżeli wydarzy się jakikolwiek wypadek, winny nie będzie ani pies, ani dziecko, tylko my.

 

Prawidłowo zaznajomiony z maluchem, wychowywany w kontakcie z dziećmi i odpowiednio przez nie traktowany pies będzie wspaniałym towarzyszem zabaw, pocieszycielem i kumplem. Tak naprawdę jeśli zadbamy o odpowiednie wychowanie zarówno czworonoga, jak i własnej pociechy, przez dziewięćdziesiąt dziewięć procent czasu kontrola wzajemnych kontaktów będzie wyłącznie formalnością. Ale to ze względu na ten jeden procent musimy zachować czujność i nadzorować relacje podopiecznych.

 

Dzieci bywają nieposłuszne, do określonego wieku nie potrafią przewidzieć konsekwencji własnych działań ani myśleć empatycznie, są energiczne, niezdarne, impulsywne, poznają świat za pomocą dotyku, uwielbiają się przytulać. Psy z kolei, mając całkowicie odmienne od ludzkich wzorce zachowań, nie cierpią być obejmowane, za szczyt niegrzeczności uważają dotykanie bez uprzedzenia, zwłaszcza głowy i karku, mają też za całkowicie naturalne skarcenie ewentualnego natręta zębami.

 

W świetle tych faktów jedynie ogromnej elastyczności psów należy przypisać rzadkość wypadków pogryzień małych domowników. Są to zdarzenia rzeczywiście sporadyczne, choć zwykle rozdmuchiwane przez co bardziej sensacyjne media do rozmiarów plagi zagrażającej bez mała istnieniu narodu.

 

Praktycznie każdy przypadek pogryzienia czy ugryzienia dziecka traktowany jest jako niebezpieczne odstępstwo od normy. Rodzice bez zastanowienia przyklejają zwierzakowi łatkę agresora, wygłaszając tyrady na rzecz powszechnie znanej prawdy, głoszącej, że z ręki malucha pies powinien przyjąć wszystko, bo opieka nad najsłabszymi leży w jego genach i naturze.

 

To po części prawda. Jako stworzenie głęboko stadne pies ma w sobie instynktowną delikatność i cierpliwość w stosunku do najmłodszych członków stada (nie tylko swojego, ale często również innych gatunków). Są jednak co najmniej trzy „ale”, które zmieniają praktyczne zastosowanie tej reguły.

 

Istnieje granica

 

Każda istota ma granice cierpliwości. U jednych leżą one bardzo blisko, u innych tak daleko, że w sprzyjających okolicznościach nigdy nie zostaną przekroczone. Jednak niewątpliwie istnieją. Nawet bardzo tolerancyjny, łagodny pies ma prawo mieć dość, i to nie tylko przy dziecku mało delikatnym.

 

Na umiejscowienie tych granic – czy będą one leżały przy pierwszym pociągnięciu za ucho albo nadepnięciu na łapę, czy też daleko poza rozsądnym traktowaniem domowego ulubieńca – wpływa przede wszystkim temperament czworonoga oraz jego przeszłość.

 

Wychowawcze karcenie

 

Dla psa naturalna i właściwie odruchowa jest wysoka tolerancja na poczynania małego szczeniaka, co w procesie udomowienia automatycznie przeniosło się na dzieci. Jednak tak samo naturalne i odruchowe jest karcenie szczenięcia, by nauczyć je podstaw dobrego wychowania – a do przeniesienia tego zachowania na nasze dziecko nie powinniśmy dopuścić.

 

Oczywiście małego człowieka należy, a nawet trzeba wychować w poczuciu szacunku do czworonogów, nauczyć delikatnego obchodzenia się ze zwierzętami i nigdy nie pozwalać na umyślne zadawanie bólu. Ale to wychowanie i nauka jest obowiązkiem rodziców, więc psiakowi należy równolegle wpoić odpowiedni sposób postępowania z maluchem.

 

Wylizywaniem jedzenia z dziecięcej rączki, natychmiastową (umyślnie przesadzoną) bólową reakcją na próby podszczypywania i podgryzania rąk czy kostek, a także przenoszeniem tych zabaw na rozmaite gryzaki oraz linki do szarpania nauczymy czworonoga, że ludzka skóra jest nietykalna. W zamian musimy mu jednak zapewnić prawo do bycia traktowanym z szacunkiem. Również przez dziecko, kiedy nadejdzie odpowiednia pora – a nadchodzi bardzo szybko.

 

Prawo najmłodszego

 

Nawet jeżeli my wciąż widzimy ośmiolatka jako uroczego bobaska, pies to samo dziecko ma za podrostka, który powinien już znać określone zasady. Zwierzaki wydają się w jakiś sposób rozumieć, że półtoraroczny malec ciągnący czworonoga za sierść na karku nie zdaje sobie sprawy, że zadaje ból, bo po prostu nie jest jeszcze w stanie myśleć o uczuciach kogoś innego poza sobą.

 

Trudno powiedzieć, czy zwierzaki dokładnie pojmują tę różnicę, ale pozostaje faktem, że niemowlaka traktują zupełnie inaczej. Zrównoważony pies o spokojnym temperamencie pozwoli raczkującemu berbeciowi na wszystko, natomiast wcale niekoniecznie zniesie niewygody od podrastającego dziecka.

 

Rolą odpowiedzialnego rodzica jest oczywiście od samego początku kontrolować poczynania latorośli i uczyć prawidłowego postępowania z futrzakiem. Dzięki temu możliwa jest pokojowa, w dodatku bardzo przyjemna, koegzystencja naszej pociechy z domowym ulubieńcem.

 

Źródło ulubiency.wp.pl, fot. www.sxc.hu

Dodaj komentarz