Sam twórca, John Fisher, wycofał się ze swojej koncepcji, najlepsi szkoleniowcy na całym świecie wciąż udowadniają, że nie ma ona praktycznego zastosowania.Mimo to teoria dominacji ma się znakomicie, jest podstawą nauczania w wielu ośrodkach, łatwo i chętnie akceptuje ją znaczna część psiarzy. Po prostu dlatego, że jest wygodna.Straszni szkoleniowcy, trenerzy, osoby pasjonujące się pracą z psami wymagają, żeby z każdym czworonogiem (wcale nie tylko trudnym i sprawiającym kłopoty) codziennie coś robić: ćwiczyć znane komendy, uczyć nowych, bawić się, uprawiać dostosowaną do wieku, temperamentu, budowy oraz upodobań aktywność fizyczną. Po prostu stawać na głowie, by być dla zwierzaka najbardziej atrakcyjnym obiektem pod słońcem.
Jak zrobić, żeby się nie narobić
Mało tego! Przekonują, że aby mieć posłusznego, bezproblemowego towarzysza, trzeba tak się męczyć nie przez tydzień czy dwa – co być może dałoby się jeszcze zaakceptować jako cena za spokój z pupilem – ale już tak na stałe, bez perspektywy zwolnienia z przykrego obowiązku.
Przerażeni wizją czasochłonnego, wymagającego wysiłku fizycznego oraz umysłowego zajmowania się zwierzakiem (zamiast tylko karmienia go, głaskania i prowadzenia od czasu do czasu do weterynarza), trafiamy szczęśliwie na ratunek: teorię dominacji.
Otóż na wychowanie psa należy poświęcić pięć minut dziennie i tak mało uwagi, jak to możliwe. Kilkoma bardzo prostymi sygnałami przekażemy futrzakowi, gdzie jest jego miejsce w domowej hierarchii. I już. Wszystkie kłopoty wychowawcze, a nawet niektóre zdrowotne, miną, jak ręką odjął.
Tak przyjemną perspektywę roztaczają przed zniecierpliwionymi i zrozpaczonymi opiekunami „skrajnie problemowych” psów wyznawcy wiecznie żywej teorii dominacji. Trudno się dziwić, że ludzie chętnie wierzą w podobną koncepcję: zamiast ciężkiej pracy nad zmienieniem własnych szkodliwych nawyków oraz zbudowaniem więzi wystarczy przestrzegać kilku banalnych zasad.
Jestem szefem, więc nie jedz krzesła
Jemy zawsze przed psem (tzw. jedzenie pozorowane, czyli udawanie częstowania się z psiej miski), przez drzwi zawsze wychodzimy przed psem, pies nigdy nie wchodzi na łóżko ani inne meble zarezerwowane dla człowieka (choć „doświadczony przewodnik” może na to pozwolić), pies nigdy lub prawie nigdy nie wygrywa zabawy siłowej (np. w przeciąganie linki).
Złotym środkiem propagowanym zwłaszcza przez Jan Fennel jest ignorowanie psa podczas powitania oraz przy każdej próbie kontaktu z jego strony (bo to człowiek ma inicjować zabawę, pracę, powitanie, pieszczoty etc.).
Wszystkie te zabiegi mają na celu udowodnienie psu, że to my jesteśmy szefem stada, natomiast on – osobnikiem najmniej ważnym. A skoro pan jest „samcem alfa”, to chyba jasne, że nie należy zjadać śmieci na spacerze, załatwiać się w domu, natarczywie szczekać, kopać dziur pod płotem ani w ogóle robić czegokolwiek, co w ludzkim rozumieniu nie przystoi dobrze wychowanemu psu, prawda?
Uległość nie zapewni posłuszeństwa
Tak twierdzi Jan Fennel, która w swoich książkach (z których najbardziej znana to „Zapomniany język psów”) podaje obniżenie pozycji psa jako niezawodne rozwiązanie wszelkich kłopotów. Według tej autorki praktycznie wszystkie aspekty zachowań i reakcji psów – od skakania na powitanie przez zjadanie butów, agresję, ciągnięcie na smyczy, ucieczki oraz brak apetytu podczas pobytu w hotelu aż po strach przed burzą, a nawet prędkość ucieczki przed rojem pszczół – są związane z zaburzeniami hierarchii w domowym stadzie.
Kłopot w tym, że przywództwo to jedna sprawa, a posłuszeństwo – zupełnie inna bajka. Przeciętnemu psu, od setek pokoleń selekcjonowanemu w kierunku utrzymania zwierzęcia uległego w stosunku do człowieka, wiecznie dziecinnego i skłonnego do podporządkowania, łatwo wytłumaczymy, że mamy wyższą pozycję. Ale uznanie naszej pozycji w żaden sposób nie przekłada się jeszcze na wykonywanie poleceń.
To trzeba z psem wypracować – trenując z nim, uprawiając jakiś sport czy w dowolny inny sposób zapewniając stałe, atrakcyjne i satysfakcjonujące zajęcie, będąc zarazem konsekwentnym i godnym zaufania jako przewodnik.
Źródło: www.ulubiency.wp.pl

