Tu jesteś:Start->Pointgroup
poniedziałek, 20 lutego 2012 10:43

Zanim wybierzesz hotel dla psa

     

    Nareszcie jedziemy na urlop! Bagaże spakowane, sąsiadka na podlewanie kwiatków umówiona. Radość mąci tylko troska o ukochanego pupila.

    Tak się złożyło, że liczni krewni i przyjaciele nie mogą zająć się naszym dogiem czy pekińczykiem. Psa, w przeciwieństwie do kwiatków, nie da się podlać na zapas. Trzeba mu zapewnić nie tylko odpowiednie warunki bytowe, ale też komfort psychiczny.

    Na czas naszego wyjazdu postanowiliśmy oddać psa do hotelu. Jak wybrać ten odpowiedni, jak przygotować milusińskiego do pobytu w takim miejscu i jak nie złamać mu serca? Oto pytania, jakie stawia sobie odpowiedzialny właściciel.

    Trudny wybór

    Psie hotele są przeróżne: używając porównań z ludzką turystyką – od prostych schronisk przez hostele po hotele klasy de luxe. Standard i komfort zwierząt zależą głównie od właścicieli placówek: są tacy, którzy w to, co robią, wkładają pieniądze i serce, i tacy, którzy liczą tylko na łatwy zarobek. Problem polega na tym, że polskie prawo nie reguluje funkcjonowania hoteli dla zwierząt.

    – W obecnym stanie prawnym do prowadzenia działalności o charakterze hotelu dla zwierząt zastosowanie mają jedynie ogólne przepisy Ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r., a zwłaszcza jej rozdział 2. Przepisy te nie określają warunków, jakie powinien spełniać hotel dla zwierząt, a tym samym działalność ta nie jest nadzorowana przez Inspekcję Weterynaryjną – mówi dr Janusz Związek, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii ds. Zdrowia i Ochrony Zwierząt. – Hotele dla zwierząt to stosunkowo nowa forma działalności i pierwsze sygnały o konieczności stworzenia uregulowań do jej prowadzenia wpłynęły do Głównego Inspektoratu Weterynarii w 2005 r. Ponieważ Główny Lekarz Weterynarii nie jest organem tworzącym prawo, w kwietniu 2005 r. skierowano pismo do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z wnioskiem o rozważenie wydania odpowiednich przepisów, w sposób szczegółowy ustalających minimalne wymagania dla prowadzenia działalności polegającej na prowadzeniu hoteli dla zwierząt – dodaje Janusz Związek. – Ponieważ w przepisach nie określono szczegółowych wymagań, trudno wskazać określony organ administracji publicznej, któremu należy zgłaszać nieprawidłowości w funkcjonowaniu hotelu. Oczywiście jeśli dochodzi do naruszenia przepisów Ustawy o ochronie zwierząt, to zgodnie z art. 34a tej ustawy należy zawiadomić właściwego powiatowego lekarza weterynarii, organizacje społeczne, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, lub bezpośrednio organy ścigania. Uprawnienia do interwencji ma straż dla zwierząt, która współpracując z policją, strażą miejską i izbą celną, może kontrolować miejsca przeznaczone dla zwierząt. Na swojej stronie internetowej straż zamieszcza listę hoteli, które poleca jako zachowujące podstawowe standardy.

    Właściciele psów, nie znajdując żadnej instytucjonalnej pomocy, ciężar znalezienia odpowiedniego miejsca muszą wziąć na siebie. W wyborze odpowiedniej placówki mogą dopomóc co najwyżej inni właściciele zwierząt, którzy wymieniają opinie na łamach licznych forów internetowych. 

    W internecie ogłaszają się też właściciele placówek. Oczywiście nie można ślepo wierzyć temu, co hotelarz o sobie napisze. Zdarzają się przypadki, kiedy zwiedziony dobrym wrażeniem opiekun oddaje do hotelu zdrowego, pięknego podopiecznego, a dostaje z powrotem wychudzony, znerwicowany wrak. Niektóre psy wracają z ranami, a inne z nerwicą; jedne wyglądają jak szkielety obciągnięte skórą, inne są utuczone. Zdarzyło się też, że właściciele oddali do hotelu psa i sukę z początkami cieczki, zaznaczając, że ulubieńcy mają mieszkać w osobnych boksach. Żegnani solennymi zapewnieniami, że życzenie zostanie spełnione, spokojnie pojechali na urlop. Niestety – co zostało ustalone ponad wszelką wątpliwość – właściciele hotelu pokpili sprawę i, choć byli dodatkowo opłaceni, trzymali psy razem. Konsekwencje ich zaniedbania łatwo przewidzieć!

    Zaspokoić potrzeby

    Na szczęście istnieją też kompetentni hotelarze. Dobry hotel powinien zapewniać psu odpowiednią i wygodną przestrzeń, stosowne do rasy i natury zwierzaka możliwości spacerowania, zbilansowany posiłek, serdeczną opiekę i nadzór weterynaryjny. 

    – Dobry hotel to dobry opiekun. Dlatego przede wszystkim trzeba poznać osobę, która takie miejsce prowadzi. Powinna mieć doświadczenie w pracy ze zwierzętami, umieć nawiązywać z nimi kontakt, znać ich potrzeby i mieć możliwość ich realizacji. Dobry hotel przyjmie jedynie psy z aktualną książeczką szczepień. Odpowiedzialny właściciel placówki zapyta o weterynarza prowadzącego, poprosi o jego numer telefonu i będzie znał zasady pierwszej pomocy – wyjaśnia Ewelina Włodarczyk, zoopsycholog z Centrum Kynologicznego Canid w Krakowie.

    – Warto zapytać, jak wygląda zwykły dzień czworonożnego pensjonariusza – kontynuuje specjalista. Pamiętajmy, że zazwyczaj rozłąka z właścicielem to dla psa trudny okres, dlatego nie wystarczy mu tylko regularnie podawana karma. Powinien czuć bliskość człowieka, móc się bawić i biegać. Ważne jest, ile psów taki hotel może przyjąć. Im więcej, tym mniej czasu, który można poświęcić każdemu z nich, a nie chcielibyśmy przecież, by nasz pupil spędzał długie godziny w samotności. Duże zagęszczenie obcych psów w jednym miejscu to również większe ryzyko konfliktów i wypadków. Przy wyborze dobrego hotelu niezwykle ważne jest również poznanie warunków, w których nasz pies będzie przebywał. Gdzie będzie spał, gdzie będzie się bawił czy spacerował. Wszystkie te miejsca muszą być bezwzględnie bezpieczne dla psa i czyste – radzi zoopsycholog.

    Z bliska i z daleka

    Wydaje się, że najciekawszą ofertę przedstawiają hotelarze będący jednocześnie hodowcami lub trenerami. Zazwyczaj dysponują odpowiednim terenem i pomieszczeniami oraz potrafią zapanować nad sforą rozbrykanych psiaków.

    – Nasz ośrodek prowadzony jest w nieco innej konwencji niż znane nam hotele. Pieski w ciągu dnia biegają sobie razem na ogrodzonych wybiegach, oczywiście pod naszym nadzorem. Zawsze staramy się wcześniej zoraganizować spotkanie z psem i jego właścicielem, żeby się poznać. Nie przyjmujemy psów agresywnych. Jednak przynależność psa do rasy uznanej za niebezpieczną nie dyskwalifikuje go jako naszego klienta, o ile jest dobrze wychowany! – opowiadają Jolanta Fijałkowska i Joanna Perlejewska z Ośrodka Rekreacyjno-Szkoleniowego dla Psów „Psia Kraina” w Smolnicy niedaleko Gliwic.

    – W budynku znajduje się część przeznaczona dla psów, dla kotów i pomieszczenie biurowe. W psiej części jest 10 boksów,  których wielkość, dzięki specjalnej konstrukcji, dostosowujemy do gabarytów czworonogów. Każdy pies ma własny kojec, z którego praktycznie korzysta jedynie podczas karmienia i nocą. Resztę czasu spędza na świeżym powietrzu – zapewniają właścicielki.

    Takie hotele jak „Psia Kraina” czynne są zazwyczaj przez cały rok. W ofercie mają opiekę kilkugodzinną oraz całodobową. Często w ramach dodatkowych usług proponuje się zabiegi higieniczne (kąpiel, przycięcie pazurów, czyszczenie uszu), rzadziej na przykład hydroterapię. Niezmotoryzowani klienci za dodatkową opłatą mogą liczyć na transport dla pupila.
    – Właściciele pieska wypełniają kwestionariusz zawierający pytania o pory żywienia, wielkość porcji i przyzwyczajenia podopiecznego. Hotel jest pod stałą opieką weterynaryjną. Psy mogą być dodatkowo ubezpieczone. Przy pobycie przekraczającym dwa tygodnie proponujemy szkolenie z posłuszeństwa w zakresie podstawowym – dodają właścicielki.

    Anna Krywan prowadzi hotel „Badi” w Motańcu w Zachodniopomorskiem.
    – Wychowywałam się z psami. Te zwierzaki są moją pasją. Postanowiłam więc połączyć moją miłość do psów z pracą zarobkową. Po studiach udało mi się uzyskać dotacje oraz kredyt dla absolwentów – wspomina. Jak na prowadzoną przez profesjonalistów placówkę przystało, „Badi” oferuje kojce indywidualne (7,5 mkw.) z wybiegami, każdy ma ocieplaną część mieszkalną. Ponadto psy mają do dyspozycji ogrodzony utwardzony wybieg (ok. 1000 mkw.).
    W kojcach zainstalowano specjalnie wyprofilowane łóżka zapewniające optymalne ułożenie ciała podczas snu i odpoczynku.

    Hotel „Pupil” w Mirkowie koło Wrocławia przyjmuje tylko czworonogi nieprzekraczające wielkością buldoga, ponieważ tylko psiakom o takich rozmiarach jest w stanie zapewnić odpowiednie warunki. Jeśli hotelarz ogranicza ofertę, nie należy się na niego złościć, lecz obdarzyć zaufaniem. Oznacza to przecież, że dba o jakość usług i o dobro podopiecznych.

    Poszukujący czasowego azylu dla psa mogą się natknąć na oferty hoteli ulokowanych w... mieszkaniach w bloku. Tu nie może być mowy o komfortowych warunkach, również możliwości spacerowania są ograniczone.

    Przed rozstaniem

    Właściciel psa musi wiedzieć, że zwierzaka oddawanego do hotelu trzeba odpowiednio do tego przygotować. – Dobrze jest, gdy pies ma swój kocyk lub posłanie. Wówczas czuje znajomy zapach. Jeśli właściciel chce, aby jego pupil jadł to co w domu, proszę, żeby dostarczył karmę. Może zostawić też psu zabawkę – wylicza Anna Krywan. W hotelu „Badi” zawsze pytają o książeczkę zdrowia z ważnymi szczepieniami, a latem o zabezpieczenie przed kleszczami.
    Franciszek Paśko, lekarz weterynarii  z przychodni dla zwierząt Gaja na warszawskim Targówku, podpowiada: – Najlepiej przed zostawieniem zwierzaka podawać mu preparat wpływający kojąco na nerwy i dodatkowo wyposażyć go w ten preparat na cały pobyt. Pozwala to nieco zmniejszyć stres wynikający z pozostawienia w zupełnie obcym miejscu. Bo trzeba pamiętać, że nawet doświadczony właściciel hotelu jest dla psa  zupełnie obcą osobą. Zmiana miejsca to trauma dla zwierzaka. O rodzaj preparatu należy zapytać weterynarza prowadzącego, który psa zna.

    Zoopsycholog Ewelina Włodarczyk proponuje, by przed pozostawieniem psa
    w hotelu zabrać go tam kilka razy w celu oswojenia z miejscem i jego lokatorami. Kilka wizyt pozwoli wyrobić opinię o placówce. – Ważne, aby to nowe miejsce dobrze się psu kojarzyło, dlatego nie szczędźmy mu w trakcie takich odwiedzin nagród i pochwał. Możemy również pozostawić go na chwilę w towarzystwie tymczasowego opiekuna – radzi zoopsycholog.
    Jeśli pies ma kłopoty z przychodzeniem na zawołanie, zostawmy w hotelu długą  linkę treningową. Ważne jest zaopatrzenie psiaka, na wypadek ucieczki czy zaginięcia, w adresówkę z numerem telefonu właściciela oraz hotelu.

    – Sierść niektórych psów wymaga specjalnej pielęgnacji, nie zapomnijmy wtedy zabrać do hotelu szczotki i odpowiednich kosmetyków. Warto również pokazać tymczasowemu opiekunowi, w jaki sposób wykonujemy czynności pielęgnacyjne, aby przeprowadzał je w sposób, do którego pies jest przyzwyczajony – mówi Ewelina Włodarczyk.

    Zdarzają się psy, z którymi właściciel nigdy nie rozstawał się nawet na krótko, lub bardzo wrażliwe, u których zmiana miejsca może wywołać nieodwracalną traumę; po powrocie z hotelu pies już nigdy w pełni nie dojdzie do siebie! Fachowcy doradzają w takich sytuacjach zatrudnienie wykwalifikowanego petsittera, czyli prywatnego opiekuna, który zajmie się zwierzęciem w naszym domu.

    – Nie można powiedzieć, że jest jakaś rasa psów, która absolutnie nie nadaje się do pozostawienia w hotelu. Ostrożnie jednak podchodziłabym do oddawania psów o zaburzonym zachowaniu, np. przejawiających agresję. Takiego zwierzaka ze względów bezpieczeństwa można pozostawić jedynie pod opieką bardzo doświadczonego opiekuna, który wie, jak unikać konfliktów między samymi psami oraz jak zapobiegać zachowaniom agresywnym w stosunku do człowieka. Agresywny pies może stanowić zagrożenie dla funkcjonowania całego hotelu, dlatego hotelarze mogą odmówić jego przyjęcia – tłumaczy Ewelina Włodarczyk.

    Umowa, jaką powinniśmy podpisać z hotelem, reguluje prawa i obowiązki obu stron, sankcjonuje ewentualne roszczenia i daje podstawę do reklamacji. Jeśli więc hotel lub petsitter wykręca się od podpisania takiego dokumentu, powinniśmy natychmiast nabrać podejrzeń.
    Niezależnie od jakości hotelu trzeba pamiętać, że psu najlepiej jest w domu. Hotel to ostateczność. Zanim podejmiemy decyzję o pozostawieniu w nim pupila, rozważmy inne możliwości łącznie ze zmianą planów wakacyjnych!

    Katarzyna Orgelbrand



    Na co zwrócić uwagę przy wyborze hotelu dla psa


    - Czy istnieje opieka całodobowa.
    Niektóre hotele zapewniają monitoring jedynie w ciągu dnia!
    - Czym karmione są psiaki i ile razy dziennie.
    - Jak wyglądają kojce, czy są wystarczająco zadbane i odpowiednio ogrodzone (czy mają zadaszenie oraz siatkę – istotne, gdy oddajemy suczkę, która ma cieczkę).
    - Czy zapewniona jest opieka weterynaryjna.
    - Czy zapewnione są codzienne spacery.
    - Czy zapewnione są zabawy z innymi psami.
    - Czy zapewniony jest transport.
    - Czy wymagana jest wcześniejsza
    rezerwacja.
    - Czy psy mają indentyfikatory z adresem i numerem telefonu hotelu. Istotne, gdyby się zgubiły podczas spaceru.
    - Jakie są opinie innych
    właścicieli psiaków na temat wybranego przez nas hotelu.
    - Zawsze spiszmy umowę!

    Jak przygotować psa do pobytu w hotelu

    - Przyjechać tydzień wcześniej z pupilem do hotelu. Taka wizyta powinna trwać co najmniej 30 minut. Psiak wówczas zapamięta miejsce oraz będzie kojarzył, że wróci do domu.
    - Wpuścić go do kojca – niech wszystko obwącha.
    - Zapoznać z właścicielami hotelu. Podczas następnej wizyty już
    będzie ufny.
    - Pójść na spacer z tymczasowymi właścicielami i innymi psiakami.
    - Przygotować książeczkę szczepień.
    - Zabezpieczyć psa przed kleszczami.
    - Przygotować ulubiony kocyk, zabawkę, miskę.
    - Zostawić telefon kontaktowy
    do swojego weterynarza.
    - Zostawić telefon kontaktowy
    do siebie albo do swojej rodziny (gdy jedziemy daleko).
    - Poinformować tymczasowych opiekunów o diecie naszego ulubieńca i w razie konieczności zostawić
    odpowiednią karmę.
    - Poinformować właścicieli hotelu o przyzwyczajeniach naszego
    ulubieńca.

     

    źródło : www.pies.pl , fot.: www.sxc.hu

    piątek, 03 lutego 2012 12:07

    Chroń zwierzęta by nie zamarzły

       

      Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce przypomina, że zima jest szczególnie trudnym okresem w egzystencji zwierząt. Silne mrozy i obfite opady śniegu powodują, że zagrożenie to drastycznie wzrasta. Inspektorat TOZ, co roku, ratuje setki zwierząt od śmierci z powodu przemarznięcia organizmu lub wygłodzenia. Dlatego zwracamy się z apelem, aby szczególnie podczas gwałtownych spadków temperatury zadbać o naszych czworonożnych i skrzydlatych przyjaciół.

      Pamiętaj aby:

      1. zapewnić swojemu psu ocieploną budę poprzez wyłożenie jej elementów wojłokiem lub kocem oraz zakrycie wejścia od góry uchylną klapką
      2. brak ruchu u psa to podstawowy czynnik wychłodzenia organizmu psa – zwolnić zwierzę z łańcucha podczas silnych mrozów. Zapewnić mu dużo ruchu
      3. podawać ocieploną wodę do picia
      4. zapewnić ciepłą karmę 2 razy dziennie
      5. zabrać psa krótkowłosego do domu, a w przypadku wyjątkowych spadków temperatury wszystkie psy.
      6. pamiętaj, że koty wolno bytujące w miastach są naturalnym sprzymierzeńcem człowieka w walce z gryzoniami - zapewnić im wejście do piwnicznych korytarzy w trudnym okresie zimowym
      7. u ptaków zachodzi bardzo szybka przemiana materii - sukcesywnie je dokarmiaj w stałych miejscach, nie zapominając o systematyczności
      8. zwierzęta gospodarskie nie mogą pozostawać bez opieki w otwartym terenie - należy zawiadomić Inspekcję Weterynaryjną w przypadku stwierdzenia takiego faktu
      9. zapewnienie opieki nad bezdomnymi zwierzętami należy do zadań własnych gminy - o ile spotkasz potrzebującego podczas mrozu psa lub kota pamiętaj o telefonie do właściwego urzędu
      10. wpłacić datek na schronisko dla bezdomnych zwierząt, które szczególnie w okresie zimowym jest przepełnione
      Zwracamy się do społeczeństwa o wyczulenie na wszelkie przypadki i odstępstwa w sprawie pozostawienia zwierząt bez należytej opieki podczas trudnych warunków zimowych. Nie bądźmy obojętni, pomagajmy sami lub prosimy zawiadamiać wszelkie służby odpowiedzialne za ochronę zwierząt w Polsce.

       

       

      źródło: www.toz.pl , fot.: www.sxc.hu

      niedziela, 01 stycznia 2012 10:10

      Cennik Usług Weterynaryjnych

        Badania profilaktyczne


        Usługa                                     Cennik

        Usługa
        Ile kosztuje?
        Wizyta z książeczką zdrowia pupila 0 - 60 zł
        Szczepienia 20 - 90 zł
        Odrobaczanie 40 - 80 zł
        Wizyta kontrolna 40 - 60 zł
        Sterylizacja
        170 - 460 zł
        Kastracja
        kocura 110 - 150 zł
        psa
        160 - 450 zł

         

        Choroby wewnętrzne


        Usługa Cennik
        Kompleksowe badanie krwi
        60 - 85 zł
        Badania morfologiczne
        15 - 20 zł
        Badania biochemiczne
        10 - 12 zł
        Badanie kału na obecność pasożytów
        25 - 30 zł


        Chirurgia


        Usługa Cennik
        Badania rentgenowskie
        50 - 100 zł
        Leczenie złamań
        250 - 650 zł
        Znieczulenie ogólne
        20 - 60 zł
        Drobny zabieg w znieczuleniu
        120 - 250 zł

         

        Pielęgnacja, Fryzjer

         

        Usługa                                               Cennik

        Usługa Ile kosztuje?
        Obcięcie pazurów i wyczyszczenie uszu
        15 - 20 zł
        Wyczyszczenie zębów
        80 - 150 zł
        Strzyżenie i kąpiel
        30 - 150 zł
        Pielęgnacja sierści
        50 - 250 zł


        Inne Usługi Weterynaryjne

         


        Usługa
        Cennik
        Antykoncepcja
        45 - 65 zł
        Eutanazja
        20 - 200 zł
        Przyjmowanie porodu
        100 - 120 zł/godzina
        Cesarskie cięcie
        suczek
        350 - 750 zł
        kocic
        250 - 350 zł
        środa, 25 stycznia 2012 09:36

        zwierzęta do oddania

          Piesek mieszka w Wetlinie - w Bieszczadach
          ma 7 - 8 tygodni
          mama - średni wielkości, czarna suczka - wzrost poniżej 40 cm  wysokości
          numer grzecznościowy  0 604 078 780

          data zamieszczenia ogłoszenia : 2012-02-01

          data wygaśnięcia ogłoszenia : 2012-03-01

          Piesek mieszka w Wetlinie - w

          Bieszczadach
          ma 7 - 8 tygodni
          mama - średniej wielkości, czarna suczka -

          wzrost poniżej  40 cm wysokości
          numer grzecznościowy  0 604 078 780

          data zamieszczenia ogłoszenia : 2012-02-01

          data wygaśnięcia ogłoszenia : 2012-03-01

           

          Piesek mieszka w Wetlinie - w

          Bieszczadach
          ma 7 - 8 tygodni
          mama - średniej wielkości, czarna suczka -

          wzrost poniżej  40 cm wysokości
          numer grzecznościowy  0 604 078 780

          data zamieszczenia ogłoszenia : 2012-02-01

          data wygaśnięcia ogłoszenia : 2012-03-01
          piątek, 20 stycznia 2012 11:28

          POZWOLENIA NA HANDEL ZWIERZĘTAMI

            Handel Zwierzętami

            Przepisy CITES zajmują się przewożeniem okazów przez granice (w przypadku państw członkowskich UE chodzi wyłącznie o wwóz spoza Unii i wywóz poza Unię, a nie o przewożenie pomiędzy tymi państwami) a nie zmianą ich właściciela, czyli nie regulują handlu okazami. Z pewnym wyjątkiem: jeżeli zezwolenie importowe było wydane 'w celach niezarobkowych' (np. dla gatunku z Załącznika I) albo zastosowano zwolnienie od obowiązku posiadania dokumentów CITES (np. dla rzeczy osobistych i składników gospodarstwa domowego), to sprzedaż takiego okazu po jego zaimportowaniu byłaby naruszeniem konwencji.

            Przepisy prawa UE zawierają szereg ograniczeń odnośnie zarobkowego wykorzystania okazów:

            Gatunki z aneksu A

            W art.8 ust.1 Rozp.338/97 jest napisane:
            Nabycie, oferowanie do nabycia, pozyskanie w celach zarobkowych, wystawianie na widok publiczny w celach zarobkowych, użycie dla zarobkowego zysku oraz sprzedaż, przetrzymywanie w celu sprzedaży, oferowanie do sprzedaży lub przewożenie w celu sprzedaży okazów z gatunków zaszeregowanych w aneksie A będzie zabronione.

            Ale w art.8 ust.3 Rozp.338/97 czytamy:
            W zgodzie z wymogami innych przepisów Wspólnotowych o zachowaniu dziko żyjących zwierząt i roślin, zwolnienie od zakazów, o których mowa w ustępie 1, może być przyznawane poprzez wydawanie świadectwa na tę okoliczność przez organ administracyjny Państwa Członkowskiego, w którym okazy te są umiejscowione.

            Oznacza to, że we wszystkich państwach członkowskich UE sprzedawać, kupować, pokazywać na wystawach itp. można wyłącznie takie okazy z gatunków ujętych w aneksie A, które posiadają unijne świadectwo zwalniające spod zakazu ich zarobkowego wykorzystania (żółty oryginał, a nie kserokopia!). Dotyczy to także okazów 'urodzonych i hodowanych w niewoli'. W pewnych przypadkach, opisanych w Rozp.865/2006 zamiast unijnego świadectwa (pochodzenia okazu) można użyć żółty formularz nr 2 unijnego zezwolenia importowego, albo oryginał świadectwa wystawy objazdowej albo oryginał świadectwa własności osoby fizycznej (te dwa ostatnie, to raczej w przypadku wystawiania okazów na widok publiczny w celach zarobkowych, a nie do ich sprzedaży).

            Art. 8 ust. 2 Rozp. 338/97:
            Państwa Członkowskie mogą zabronić przetrzymywania okazów, w szczególności żywych zwierząt, z gatunków zaszeregowanych w aneksie A.
            Jeśli chodzi o Polskę, to przepisy zarówno obecnej, jak i poprzedniej ustawy o ochronie przyrody mówią wyraźnie o tym, że zakazy, także przetrzymywania, wprowadza się 'w stosunku do rodzimych dziko występujących zwierząt objętych ochroną gatunkową'. Zwierząt, czyli pojedynczych, dziko żyjących osobników a nie całych gatunków. Nie ma zatem przeszkód prawnych, aby sobie hodować w domu bez niczyjego zezwolenia okazy gatunków chronionych, o ile pochodzą one z hodowli, a nie zostały wcześniej schwytane w naturze. (Przeczytaj także temat 5. Co wolno hodować: rodzime czy obce)

            Przewożenie żywych okazów - bez różnicy czy pomiędzy państwami członkowskimi UE, czy na terytorium jednego państwa reguluje art.9 ust.1 Rozp.338/97:

            Wszelkie przemieszczanie w obrębie Wspólnoty żywego okazu z gatunku zaszeregowanego w aneksie A z miejsca położenia wskazanego w zezwoleniu importowym lub w jakimkolwiek świadectwie wydanym zgodnie z niniejszym Rozporządzeniem będzie wymagało uprzedniego zatwierdzenia od organu administracyjnego tego Państwa Członkowskiego, w którym okaz ten jest umiejscowiony. W innych przypadkach przemieszczania, osoba odpowiedzialna za przemieszczanie danego okazu musi być w stanie, tam gdzie to stosowne, dostarczyć dowód zgodnego z prawem pochodzenia tego okazu. Zgodę na zmianę zatwierdzonego wcześniej miejsca przetrzymywania okazu wydaje się w postaci takiego samego, uniwersalnego unijnego świadectwa 'pochodzenia okazu' jak dla zwolnienia spod zakazu jego zarobkowego wykorzystania. TEN SAM dokument może być wydany do obu celów naraz. A nawet do trzech celów naraz, bo może on służyć jako dowód zgodnego z prawem pochodzenia danego okazu - zależnie od tego, które kwadraciki są zaznaczone.

            Co najciekawsze, z art. 61 ust.1 ustawy_OP wynika, że zezwolenia na 'przewożenie przez granicę państwa roślin i zwierząt należących do gatunków, podlegających ograniczeniom na podstawie przepisów prawa Unii Europejskiej, a także ich rozpoznawalnych części i produktów pochodnych', czyli importowe i eksportowe, wydaje minister środowiska. Ale nigdzie żaden przepis nie określa, kto w Polsce wydaje unijne świadectwa 'pochodzenia okazu'!

            Gatunki z aneksu B

            Art.8 ust.5 Rozp.338/97:
            Zakazy, o których mowa w ustępie 1 [czyli te odnoszące się do okazów aneksu A], będą również miały zastosowanie do okazów z gatunków zaszeregowanych w aneksie B, z wyjątkiem tam, gdzie może być dowiedzione, w przekonaniu właściwego organu Państwa Członkowskiego, którego to dotyczy, że takie okazy były nabyte, a jeżeli pochodzą one spoza Wspólnoty, były wprowadzone do niej, w zgodzie z pozostającymi w mocy przepisami o zachowaniu dziko żyjących zwierząt i roślin. Bliżej nie określono, o jakie 'dowody' tu chodzi, każde państwo członkowskie UE samo sobie ustala. Aby uniknąć kłopotów przy wywozie okazu z Polski do innego państwa UE najlepiej byłoby wyrobić dla niego unijne świadectwo 'pochodzenia' takie, które jednocześnie umożliwia uzyskanie, w razie potrzeby, w każdym innym państwie unijnym zezwolenia eksportowego lub świadectwa reeksportu dla tego okazu. Ale żaden organ administracji państwowej w Polsce NIE JEST ustawowo upoważniony do wydawania takich świadectw! (o błędach w ustawie_OP czytaj niżej).

            Bardzo ważny jest art.9 ust. 4 Rozp.338/97:

            Tam, gdzie żywy okaz z gatunku zaszeregowanego w aneksie B jest przemieszczany w obrębie Wspólnoty, posiadacz tego okazu może wyzbyć się go wyłącznie po zapewnieniu, że przewidywany odbiorca jest dostatecznie poinformowany o pomieszczeniu, wyposażeniu i postępowaniach wymaganych dla zapewnienia, że okaz ten będzie otoczony należytą opieką.

            Dotyczy to także zwolnionych spod zakazu sprzedaży 'urodzonych i hodowanych w niewoli' okazów gatunków z aneksu A i oznacza, że każdy taki żywy okaz powinien być sprzedawany razem z 'instrukcją obsługi'.

            Gatunki z aneksów C i D - prawo unijne zezwala na obszarze Unii na swobodny obrót okazami (nie wprowadza ŻADNYCH ograniczeń).

            Dodatkowo, dla wszystkich aneksów: należy przestrzegać odpowiednich przepisów weterynaryjnych o przewożeniu żywych zwierząt, gdy są one przemieszczania na obszarze Unii.

            Przepisy ustawy_OP

            Nie wprowadzono ogólnego zakazu posiadania, okazów z gatunków aneksu A, obowiązek zgłoszenia do rejestru to nie zakaz, o którym mowa w art.8 ust.2 Rozp.338/97.

            Zakazy wydane 'w stosunku do rodzimych dziko występujących zwierząt objętych ochroną gatunkową' dotyczą okazów dzikich a nie 'urodzonych i hodowanych w niewoli'.

            Analiza przepisu art.64 ust.9 ustawy OP:

            Podmioty, o których mowa w ust. 2 pkt 2 [czyli podmioty prowadzących działalność gospodarczą w zakresie handlu zwierzętami, o których mowa w art. 61 ust. 1], są obowiązane do posiadania i przekazania wraz ze sprzedawanym zwierzęciem oryginału lub kopii dokumentu, o którym mowa w ust. 4 pkt 11. Kopia ta powinna być, przez podmiot sprzedający zwierzę, zaopatrzona w numer nadawany według numeracji ciągłej, datę wystawienia, pieczęć i podpis osoby sprzedającej, informację o liczbie zwierząt, dla których została wystawiona, a jeżeli kopiowany dokument dotyczy więcej niż jednego gatunku, także o ich przynależności gatunkowej. prowadzi do następujących wniosków:

            (1) skoro zgodnie z definicją zawartą w art.2 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U z 2004 r., Nr 173 poz.1807 z późn.zm.) 'Działalnością gospodarczą jest zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż, a także działalność zawodowa, WYKONYWANA W SPOSÓB ZORGANIZOWANY I CIĄGŁY' ten, kto okazjonalnie sprzedaje swoje nadwyżki hodowlane, jeżeli nie spełnia definicji działalności gospodarczej, bo nie prowadzi sprzedaży 'w sposób zorganizowany i CIĄGŁY' nie podlega pod przepis art.64 ust.9 ustawy_OP, a więc nie jest obowiązany do posiadania i przekazania wraz ze sprzedawanym zwierzęciem oryginału lub kopii dokumentu, o którym mowa w ust. 4 pkt 11.

            (2) dokumenty, o którym mowa w ust. 4 pkt 11, to:

            a) zezwolenia na import zwierzęcia do kraju albo
            b) zezwolenia na schwytanie zwierzęcia w środowisku albo
            c) dokumenty wydane przez powiatowego lekarza weterynarii, potwierdzające urodzenie zwierzęcia w hodowli albo
            d) inne dokumenty stwierdzającego legalność pochodzenia zwierzęcia,


            Odnośnie zezwolenia importowego i niewymienionego (!) nigdzie w ustawie_OP świadectwa 'pochodzenia okazu' art.11 oraz art.51 ust.1 i 2 Rozp.865/2006 wyraźnie określają, kiedy dokumenty takie tracą ważność i muszą być zwrócone do organu administracyjnego celem wydania nowych świadectw. Przepisy prawa UE nie przewidują żadnego samodzielnego powielania takich dokumentów przez osoby sprzedające okazy, a nawet uznają to za przestępstwo który powinien być karany z mocy art.16 ust.1 pkt (d) Rozp.Rady Nr 338/97:

            '(d) używanie fałszywego, sfałszowanego lub nieważnego zezwolenia lub świadectwa, albo zmienionego bez zatwierdzenia, jako podstawy do uzyskania Wspólnotowego zezwolenia lub świadectwa, albo do jakiegokolwiek innego urzędowego celu w związku z niniejszym Rozporządzeniem';

            Wyjazd z Polski do innego państwa członkowskiego UE z okazem zaopatrzonym w taką 'kopię' zezwolenia importowego lub świadectwa 'pochodzenia' sporządzoną przez sprzedawcę może zakończyć się procesem karnym i, w zależności od przepisów danego państwa, orzeczeniem przepadku okazu, karą grzywny lub nawet pozbawieniem wolności.

            Przepisy prawa UE nie zakazują sprzedaży okazów poprzez aukcje internetowe, o ile tak jak przy każdej innej sprzedaży (np. w sklepie zoologicznym) okazy z gatunków aneksu A są sprzedawane razem z unijnym świadectwem zwalniającym spod zakazu ich zarobkowego wykorzystania, zaś dla okazów z aneksu B są dowody legalnego ich pochodzenia (sprowadzenia na obszar Unii z państwa nieunijnego lub dowód wcześniejszego nabycia okazu - zakupu lub urodzenia na obszarze Unii), a w przypadku oferowania żywych okazów gatunków z tych aneksów do oferty jest podłączona 'instrukcja obsługi'. Nie ma też podstaw prawnych do twierdzenia, że sprzedaż internetowa jest zakazana w ustawie_OP. Nie ma także żadnego przepisu ograniczającego możliwość sprzedaży przez osoby, które nie prowadzą 'działalności gospodarczej w zakresie handlu zwierzętami' w myśl definicji z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, bo sprzedają swoje nadwyżki hodowlane okazjonalnie, a nie 'w sposób zorganizowany i ciągły'.

             

            www.aukcjezwierzat.pl

            piątek, 20 stycznia 2012 11:26

            GIEŁDY ZWIERZĄT

              giełdy zarejestrowane 2012

              piątek, 20 stycznia 2012 11:20

              SZKOLENIA PSÓW

                firmy szkolące psy

                poniedziałek, 25 października 2010 06:44

                Lecznica dla Zwierząt "BONA"

                GabinetZakładnie chipPaszportWizyty domoweSklep
                • Gajowa 41
                • Bydgoszcz
                • tel. 52 342 90 03; tel kom. 602 358 927

                Godziny otwarcia:

                pon.: 10:00 - 12:00 i 15:00 - 18:30
                wt.: 10:00 - 12:00 i 15:00 - 18:30
                śr.: 15:00 - 18:30
                czw.: 10:00 - 12:00 i 15:00 - 18:30
                pt.: 10:00 - 12:00 i 15:00 - 18:30
                sob.: 10:30 - 12:00
                niedz.: nieczynne, tylko na telefon lub wcześniej umówieni pacjenci

                Poza godzinami pracy lecznicy przyjmowane są zgłoszenia telefoniczne na telefon komórkowy,  można także umówić się na wizyty domowe oraz zabiegi chirurgiczne.

                Lecznicą kieruje lek. wet. Katarzyna Skrzeszewska .W 1996 roku ukończyła studia na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej AR-T w Olsztynie. Jest właścicielką dwóch kotów i dwóch psów.

                Zakres usług świadczonych przez lecznicę:

                • leczenie i profilaktyka chorób gołębi
                • leczenie zwierząt towarzyszących - psów, kotów, królików, gryzoni
                1. metodami alopatycznymi (leczenie konwencjonalne)
                2. specjalistyczne leczenie metodami homotoksykologii i homeopatii

                 

                • zabiegi profilaktyczne - szczepienia ochronne, odrobaczanie, zabezpieczanie przeciwko pchłom i kleszczom,
                • zabiegi pielągnacyjno-kosmetyczne
                • porady w zakresie żywienia i pielęgnacji zwierząt
                • obserwacje zwierząt w kierunku wścieklizny
                • znakowanie zwierząt (mikrochipy) i wydawanie paszportów
                • leczenie dermatologiczne w oparciu o specjalistyczne badania laboratoryjne
                • ginekologia i położnictwo
                • podstawowe zabiegi stomatologiczne (w tym zdejmowanie kamienia nazębnego ultradźwiękami)
                • zabiegi i operacje chirurgiczne
                • profilaktyka chorób pszczół
                • wizyty domowe



                Oferujemy specjalistyczne karmy i diety dla psów i kotów (również na zamówienie) oraz preparaty mineralno-witaminowe.

                poniedziałek, 16 stycznia 2012 14:15

                Jak pomóc znalezionym zwierzętom?

                  Może nam zdarzyć się sytuacja, w której spotkamy w lesie, w parku, czy w ogrodzie małe, potrzebujące pomocy dzikie zwierzę i będziemy chcieli sami mu tej pomocy udzielić.

                  wtorek, 19 października 2010 07:03

                  Gabinet Weterynaryjny lek. wet. Magdalena Podlasz

                  GabinetUSGZakładnie chipPaszportSklep
                  • Wyczółkowskiego 5 A
                  • 82-300 Elbląg
                  • tel kom. 606 615 580

                  Godziny otwarcia:
                  pon. – pt.: 10:00 – 21:00
                  sob.: 10:00 – 13:00
                  niedz.: 11:00 – 13:00

                  Przed wizytą prosimy o telefoniczą rejestrację!

                  całodobowy telefon alarmowy: 606 615 580

                  W marcu 2008 r. lek. wet. Magdalena Podlasz otworzyła nowy gabinet w Elblągu, był to na początku wynajmowany lokal na ul. Oboźnej, od października 2008r. gabinet został przeniesiony na ul. Wyczółkowskiego 5 a. Gabinet składa się z poczekalni, sklepu, obszernego gabinetu przyjęć, sali operacyjnej, pomieszczenia socjalnego, magazynku i łazienek. Wciąż są wprowadzane nowe udoskonalenia lokalu, dokupowany nowy sprzęt, by poszerzać zakres usług. Obecnie personel Gabinetu stanowi 2 lekarzy oraz asystentka. Gabinet współpracuje z lecznicami w Łodzi, Warszawie, Trójmieście, z UWM, ze specjalistami m.in. Jackiem Garncarzem - okulistą i Dariuszem Jagielskim - onkologiem  oraz z laboratoriami na terenie całej Polski (m.in. Laboklin).

                  Lek. Wet. Magdalena Podlasz, właściciel i kierownik gabinetu w Elblągu, ukończyła Wydział Medycyny Weterynaryjnej na Akademii Rolniczej w Lublinie, pracowała w lecznicy dla małych i dużych zwierząt szkoląc swe umiejętności. W marcu 2008 r. otworzyła własny gabinet, z  pasją poświęca swój czas pomagając zwierzakom, jednocześnie nie zapominając o szlifowaniu wiedzy przez uczestnictwo w kursach i kongresach.

                  Magdalena Podlasz jest partnerem programu "Lekarze Weterynarii w Walce z Otyłością Zwierząt". Przez kilka miesięcy świadczyła usługi dla Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Elblągu. Interesuje się również trzodą chlewną, należy do sekcji hyopatologicznej. Jest pełna energii i zawsze uśmiechnięta, chętna służyć radą i odpowiedzieć na wszystkie pytania właścicieli zwierząt.

                  Anna Ulatowska współpracuje z lek. wet. Magdaleną Podlasz od czterech lat. Od kwietnia 2009 zajmuje się pracą w sklepiku z artykułami dla zwierząt. Odpowiada także za rejestrację pacjentów.

                  Z Gabinetem współpracują studenci ostatnich lat Medycyny Weterynaryjnej oraz liczni wolontariusze.

                   



                  Zakres usług:


                  MAŁE ZWIERZĘTA:

                  • Profilaktyka
                  • Choroby wewnętrzne
                  • Dermatologia
                  • Okulistyka
                  • Kardiologia
                  • Chirurgia
                  • Położnictwo i ginekologia
                  • Stomatologia (w tym usuwanie ultradźwiękami kamienia nazębnego)
                  • Badania mikroskopowe (zeskrobiny, wymazy - barwienie metodą HaemaColor)
                  • Badanie USG
                  • Badanie morfologiczne i biochemiczne krwi na miejscu
                  • Wirowanie krwi na miejscu
                  • Badanie kału metodą flotacji
                  • Dietetyka weterynaryjna (alergie, choroby nerek, wątroby, serca, stawów, jelit)
                  • Komputerowa rejestracja wizyt i ewidencja pacjentów
                  • Znakowanie zwierząt mikroczipami
                  • Wydawanie paszportów (przygotowanie całej dokumentacji do wyjazdu za granicę)
                  • Przeprowadzanie urzędowych obserwacji w kierunku wścieklizny u zwierząt , które zraniły człowieka


                  DUŻE ZWIERZĘTA:

                  • Profilaktyka i lecznictwo trzody chlewnej (w tym: szczepienia, odrobaczanie, badania krwi)
                  • Monitoring choroby Aujeszki
                  • Ginekologia i położnictwo trzody chlewnej
                  • Profilaktyka i lecznictwo bydła
                  piątek, 03 czerwca 2011 07:20

                  Glukany w żywieniu

                    Beta - glukany w żywieniu psów i kotów

                    Rozwój wiedzy na temat żywienia psów i kotów sprawia, że na rynku pojawiają się gotowe karmy zawierające coraz więcej składników odżywczych, których zadaniem jest poprawa stanu zdrowia i kondycji organizmu. Do związków tych należą między innymi beta-glukany.

                    Beta-glukany są polisacharydami występującymi w ścianach komórkowych niektórych bakterii, grzybów, alg i roślin. Na skalę przemysłową izolowane są przede wszystkim z komórek drożdży. Związki te wzbudzają coraz większe zainteresowanie ze względu na właściwości immunostymulujące.

                    Większość pobranych wraz z pokarmem beta-glukanów nie ulega strawieniu i wchłonięciu w jelicie cienkim i po przejściu do jelita grubego ulega fermentacji przez mikroflorę jelitową. Część beta-glukanów jest wchłaniana do krwi, gdzie jest wychwytywana przez makrofagi i transportowana do szpiku kostnego, śledziony i węzłów chłonnych, czyli narządów odgrywających kluczową rolę w funkcjonowaniu układu immunologicznego. Beta-glukany ulegają fragmentacji w makrofagach, a uwolnione mniejsze fragmenty wiązane są przez krążące komórki układu immunologicznego. Niektóre beta-glukany mogą być wiązane przez komórki epitelialne jelit i komórki układu GALT (ang. gut associated lymphoid tissue), zwiększając odporność organizmu przeciwko bakteryjnym infekcjom jelitowym. Beta-glukany pobudzają proces fagocytozy i produkcję czynników prozapalnych, uczestniczących w eliminacji infekcji.

                    Beta-glukany wykazują również właściwości przeciwnowotworowe. Działanie to wynika z pobudzania makrofagów, neutrofili i komórek NK do zabijania komórek nowotworowych, a także ze stymulacji sekrecji cytokin, takich jak: interleukina-1 (IL-1), interleukina-6 (IL-6), a także czynnik martwicy nowotworów alfa (TNF-alfa). Beta-glukany hamują również proliferację komórek nowotworowych, miedzy innymi poprzez inhibicję procesu angiogenezy.

                    Źródłem beta-glukanów w karmach komercyjnych są przede wszystkich drożdże Saccharomyces cerevisiae. Beta-glukany dodawane są do karm w celu poprawy funkcjonowania układu immunologicznego. Podając zwierzęciu karmę dobrze jest zwrócić uwagę czy została ona wzbogacona w te związki.

                    Autor: http://zookarma.pl

                    Sklep zoologiczny internetowy z karmami dla zwierząt.

                    piątek, 03 czerwca 2011 07:14

                    Transporter dla zwierząt

                      Właściciele psów i kotów niejednokrotnie stają przed koniecznością przewiezienia swojego pupila czy to na wizytę do weterynarza, czy też na dłuższe odległości, np. na wystawy lub zawody. Również wybierając się na wakacje coraz częściej zabierają ze sobą swoje zwierzę. Wynika to między innymi z tego, że coraz więcej pensjonatów i domów wczasowych wyraża zgodę na pobyt z psami i kotami. Rynek artykułów zoologicznych przystosowuje się do tych trendów oferując coraz szerszą gamę zarówno plastikowych transporterów, jak i toreb transportowych.

                      Plastikowe transportery są wykonane z trwałych i wytrzymałych materiałów, które łatwo utrzymać w czystości. Transporter powinien być dopasowany do rozmiarów zwierzęcia, aby czuło się ono w nim komfortowo, co ma ważne znaczenie zwłaszcza podczas dłuższych podróży. W trakcie krótszych podróży bardzo dobrze sprawdzają się torby transportowe, które są bardzo wygodne. Można je nosić na ramieniu, rzadziej spotykane są te, które można nosić na plecach. Wiele toreb jest wyposażonych w specjalne uchwyty, które umożliwiają przymocowanie pasami bezpieczeństwa podczas ich transportu w samochodzie. Torby są bardziej poręczne niż plastikowe transportery. Można je złożyć, dzięki czemu zajmują mniej miejsca. Torby mogą służyć nie tylko do przewożenia psów i kotów, ale również jako wygodne legowisko. Ważne jest, aby torba taka była wykonana z trwałego i jednocześnie lekkiego materiału. Spód wysłany materiałem ocieplającym chroni zwierzę przed zimnem w chłodniejsze dni. Ważne jest, aby spód torby był łatwo wyjmowany, co ułatwia utrzymanie go w czystości. Torba taka powinna zapewniać prawidłową cyrkulacje powietrza i kontakt wzrokowy zwierzęcia z jego opiekunem. Ważne znaczenie ma również kolor torby. Jasne i żywe kolory są bardzo atrakcyjne i przyciągają uwagę. Z kolei ciemne i bardziej stonowane ułatwiają utrzymanie torby w czystości.

                      Auto: http://zoocenter.pl

                      Największy zoologiczny sklep internetowy.

                      piątek, 03 czerwca 2011 07:07

                      Włókno pokarmowe

                        Włókno pokarmowe jako składnik karm dla psów i kotów

                        Ze względu na prozdrowotne właściwości włókna pokarmowego, stanowi ono ważny komponent karm dla psów i kotów. Włókno pokarmowe pobudza ruchy perystaltyczne i wpływa na skrócenie czasu pasażu jelitowego. Ponadto stymuluje wydalanie niestrawionych resztek pokarmowych, a także substancji szkodliwych. Część związków wchodzących w skład włókna pokarmowego wykazuje działanie prebiotyczne. Prebiotyki nie ulegają strawieniu przez enzymy jelita cienkiego i przechodzą do jelita grubego, gdzie modulują skład flory bakteryjnej i funkcjonowanie układu immunologicznego. Wpływają na wzrost liczebności pożądanych bakterii i zapobiegają rozwojowi bakterii chorobotwórczych.

                        Jednymi z najważniejszych prebiotyków w karmach dla psów i kotów są fruktooligosacharydy (FOS) i mannanooligosacharydy (MOS). Fruktooligosacharydy ograniczają powstawanie w jelicie grubym produktów katabolizmu aminokwasów. Pochodzące z karmy i niewchłonięte w jelicie cienkim aminokwasy przechodzą do jelita grubego, gdzie podlegają działaniu enzymów bakteryjnych. W wyniku dekarboksylacji i dezaminacji aminokwasów powstają liczne związki, które nie tylko wpływają na zapach kału, ale również mogą wywierać niekorzystny wpływa na stan zdrowia zwierzęcia. W świetle przewodu pokarmowego związki te działają lokalnie, natomiast po chłonięciu do krwiobiegu wykazują działanie systemowe. Mannanooligosacharydy z kolei, poprzez hamowanie adhezji chorobotwórczych bakterii do komórek nabłonka, zapobiegają kolonizacji jelit przez te mikroorganizmy. Ponadto stymulują sekrecję immunoglobulin IgA, które zapobiegają infekcjom jelitowym. Mannanooligosacharydy pobudzają również aktywność neutrofilów i wpływają na wzrost liczby limfocytów.

                         

                        Odpowiednia podaż prebiotyków jest szczególnie ważna w przypadku szczeniąt, psów starszych, a także zwierząt narażonych na zwiększone działanie czynników stresowych. Ponadto włókno pokarmowe odgrywa kluczową rolę w profilaktyce niektórych schorzeń przewodu pokarmowego i pewnych chorób metabolicznych. Wpływa na obniżenie koncentracji energii w karmie, a także zmniejsza apetyt zwierzęcia, dlatego jest wykorzystywane również w dietoprofilaktyce i dietoterapii otyłości.

                        Autor: http://zookarma.pl

                        Sklep zoologiczny internetowy, karmy dla psów i kotów.

                        • Kiepury 69/1 c
                        • 58-506 Jelenia Góra
                        • tel kom. 531 229 944
                        poniedziałek, 16 sierpnia 2010 11:04

                        Jak przygotować psa, że zostanie sam w domu?

                          Psy nie lubią zostawać same. To typowo stadne stworzenia, dla których odosobnienie jest bodaj najgorszą torturą. Jednak robimy im to codziennie – bo musimy wyjść do pracy i po zakupy, czasem jeszcze mamy ochotę na kino czy spotkanie z przyjaciółmi. Postarajmy się więc, by te konieczne momenty rozstania były dla naszych ulubieńców jak najłatwiejsze do zniesienia.

                          Mamy do rozwiązania dwa problemy. Po pierwsze – sam moment wyjścia. Wiele zwierzaków bardzo źle reaguje na oddzielenie od ukochanego pana drzwiami. By zapobiec reakcjom lękowym, warto sprawić, by przykra chwila w miarę możliwości nie została zauważona.
                          Po drugie – czas spędzony samotnie. Jeśli jest zbyt długi, zaczyna się nuda; albo panika. Nie liczmy na to, że zwierzak będzie wiecznie spał, i po prostu dajmy mu jakieś zajęcie.

                          Zmęczony, czyli grzeczny
                          Do znudzenia przypominamy: futrzak zostawiony na wiele godzin sam w domu musi być najpierw zmęczony. Pies fizycznie wyczerpany to (z reguły) pies cichy, grzeczny i zadowolony, nie mający powodów do paniki. Po intensywnym spacerze połączonym ze szkoleniem oraz zabawą prawdopodobnie utnie sobie długą drzemkę, zamiast wyładowywać radość życiową na meblach czy poduszkach.
                          Pilnujmy więc intensywnych ćwiczeń fizycznych, które uspokoją naszego pupila na dłuższy okres. Warto wiedzieć, że oprócz biegania bądź przeciągania linki psa męczy także… węszenie. Nauczmy go więc szukać różnych przedmiotów na komendę, a sesja odnajdywania piłeczek, frotek i pluszowych maskotek pomoże mu spalić nadmiar energii.

                          Z pewnością przydadzą się także zabawki i gryzaki. Przeżuwanie oraz gryzienie działa odprężająco, jest więc naturalną reakcją na stres. Niezależnie od „zwykłych” piłeczek i kółek zaopatrzmy czworonoga w zajmujące (czas i uwagę) gadżety.Dobrze sprawdzają się piłki z ukrytymi wewnątrz smakołykami, które nie tylko grzechoczą przy każdym ruchu zabawki, ale przede wszystkim wypadają pojedynczo podczas przetaczania, zachęcając do dalszego ruchu.

                          Na podobnej zasadzie działają wydrążone w środku kości. Do przygotowanego rowka nakładamy np. pasztet i po prostu zostawiamy psu. Wydobycie przysmaku zaprzątnie go na dość długo, by nie zdenerwował się naszym wyjściem.

                          Stały rytuał
                          Wreszcie: za każdym razem, przed każdym wyjściem przygotujmy zwierzaka na to, że wychodzimy. Pilnujmy ustalonego rytuału – najpierw klucze, potem buty, kurtka etc. Spokojnie, bez śladu zdenerwowania mówimy np. „zostań, bądź grzeczny/grzeczna” i zamykamy za sobą drzwi.
                          Ważne, by przed wyjściem nie pocieszać psiaka, nie przemawiać do niego długo, nie martwić się głośno, czy aby na pewno wszystko będzie w porządku. Nasze emocje tylko go pobudzą, podekscytują i tym samym zwiększą strach, zatem okazywanie uczuć lepiej odłożyć na moment powrotu.

                          Rozważmy też rozwiązanie najlepsze z punktu widzenia psychiki naszego pupila. Zamiast go przyzwyczajać, że ma zostawać sam i już (co jest oczywiście możliwe), sprawmy mu towarzysza, kota bądź drugiego psa. Zgrane czworonogi w razie nudy zajmą się sobą nawzajem, a nie panikowaniem.

                           

                          Źródło: www.ulubiency.wp.pl

                          poniedziałek, 16 sierpnia 2010 11:03

                          Pochodzenie

                            Na podstawie niezliczonych wykopalisk można odtworzyć wstecz szereg przodków dzisiejszych kotów i wszystkich pozostałych lądowych drapieżników aż do rodziny Miacidae. Byli to mieszkańcy terenów leśnych, wielkości od łasicy do wilka. Szczyt ich rozwoju przypadł na wczesny trzeciorzęd, to jest okres przed bo-35 milionami lat. Z północnej Ameryki, poprzez istniejące wówczas połączenie lądowe (gdzie dziś znajduje się cieśnina Beringa) rozprzestrzeniły się one na terenie całej Eurazji. W ciągu milionów lat rozwinęły się z nich stopniowo wszystkie znane dziś rodziny ssaków drapieżnych.

                            Natomiast same Miacidae stopniowo wymarły. Pierwsze zwierzęta kotowate pojawiły się w eocenie, przed ponad 40 milionami lat. W porównaniu z innymi grupami rozwinęły się one z nadzwyczajną szybkością. Już w następnej epoce, w oligocenie, były one pod względem budowy ciała dość podobne do dzisiejszych kotów. Osobliwością w drzewie genealogicznym kotów wartą przypomnienia były tak zwane koty szablozębne. U zwierząt tych, które pojawiły się niezależnie w różnych częściach kuli ziemskiej, kły górnej szczęki były wydłużone na kształt szabli, podczas gdy żuchwa pozostawała niewielka lub w ogóle jej nie było. Najbardziej znane z tej grupy były tygrysy szablozębne, zwierzęta wielkości lwa, z rodzaju Smilodon, które żyły w plejstocenie w Ameryce. Mogły one rozwierać pysk nadzwyczaj szeroko i prawdopodobnie używały swoich potężnych kłów jako śmiercionośnej broni kłującej. Wyspecjalizowały się w polowaniu na ssaki znacznie większe od siebie. Z nie wyjaśnionych dotąd przyczyn koty szablozębne wymarły prawie całkowicie już przed 1,8 do 1 mln lat i, co zastanawiające, niemal równocześnie w Ameryce i na terenie Eurazji. Szczątki później żywiących osobników znajdowane były tylko sporadycznie. Na przykład w Kalifornii koty szablozębne żyły prawdopodobnie jeszcze przed 13 tysiącami lat.

                            Podczas, gdy w ciągu milionów lat koty szablozębne pojawiły się na kuli ziemskiej i wymarły, "zwyczajne" koty ulegały nadal ewolucji. Jak dowodzą dzieje, odniosły one w walce o przeżycie największy sukces: nie tylko potrafiły przetrwać do dnia dzisiejszego, ale zawojowały także wiele rozmaitych środowisk. Co prawda na dwóch kontynentach, w Australii i na Antarktydzie, koty nigdy nie należały do rodzimej fauny, zaś Amerykę Południową zasiedliły dopiero stosunkowo niedawno, bo przed około 2 milionami lat. Wiąże się to z przesunięciami kontynentów w wyniku ruchów skorupy ziemskiej. Przed milionami lat dzisiejsze kontynenty tworzyły na półkuli południowej jeden olbrzymi, wspólny ląd. Przed około 180 milionami lat, a więc na długo przedtem, zanim pojawiła się rodzina kołowatych, ląd ten rozpadł się w wyniku ruchów skorupy ziemskiej na kilka części, które jako Afryka, Bliski Wschód, Ameryka Południowa, Australia i Antarktyda zaczęły stopniowo odsuwać się od siebie. Afryka i Bliski Wschód dołączyły po jakimś czasie do kontynentu eurazjatyckiego i szybko zostały zasiedlone przez ówczesne gatunki kotowatych.

                            Przed 2 milionami lat połączyły się Południowa i Północna Ameryka tworząc dzisiejszy wspólny kontynent i wkrótce koty wyruszyły, aby zdobyć i tę część kuli ziemskiej. Jedynie do Australii i Antarktydy, izolowanych kontynentów, "kocie plemię" nie miało żadnego dojścia aż do momentu, gdy człowiek przywiózł tam domowego kota na swoich okrętach.

                            Pochodzenie kota domowego
                            Przodków naszych kotów domowych należy szukać wśród dzikich kotów Starego Świata o naukowej nazwie Felis silvestris. Ten gatunek małego kota jest bardzo rozpowszechniony i występuje w rozmaitych lokalnych podgatunkach. Jednym z nich jest kot płowy (Felis silvestris lybica), który dawniej zamieszkiwał całą północną Afrykę. od niego pochodziły z pewnością pierwsze koty domowe starożytnych Egipcjan. W miarę rozprzestrzeniania się kotów po całym świecie, możliwe że i inne podgatunki wniosły swój wkład do ich genowego dziedzictwa, szczególnie europejski żbik, kot o długich i ciemniejszych włosach futerka, jak i rozmaite odmiany azjatyckiego kota stepowego. Ich wpływ jednak, jeśli w ogóle istniał, był na pewno niezbyt duży. Europejskie żbiki są zwierzętami nadzwyczaj lękliwymi. Nawet odchowane od małego przez człowieka pozostają jako osobniki dorosłe całkowicie nieprzystępne. Natomiast dzikie koty podgatunku afrykańskiego są wręcz urodzonymi zwierzętami domowymi. Młode koty płowe odławiane z wolności w krótkim czasie pozbywają się lęku i szybko przyzwyczajają do życia w towarzystwie człowieka.

                            Rozpowszechnienie kota domowego
                            Podczas gdy w Egipcie rozwijał się religijny kult kota, który podniósł to zwierzę niemal do rangi bóstwa, wieść o przydatności udomowionego kota do zwalczania gryzoni rozeszła się szybko poza granice Egiptu. Głównie Fenicjanie prowadzący handel zamorski przyczynili się dzięki swoim morskim podróżom do rozprzestrzenienia kotów w rejonie całego Morza Śródziemnego. Wszędzie przecież dokuczała ludziom żarłoczność gryzoni, które niszczyły zapasy zboża i innej żywności. najpóźniej, bo około 500 lat przed Chr., pierwsze koty pojawiły się na lądzie stałym w Grecji, zaś Grecy przenieśli je wkrótce dalej do południowych Włoch.
                            Z kolei Rzymianom zawdzięczamy w X wieku dalsze rozszerzenie występowania kotów poza Alpy, na tereny Europy zachodniej, a później także i środkowej. Rozpowszechnienie kotów na tych obszarach związane było z pojawieniem się w XII wieku plagi wędrownych szczurów.
                            Równocześnie kot domowy pożeglował na statkach handlowych na Wschód. Około 200 r.przed Chr. osiągnął Indie, a stamtąd w VI wieku dotarł na Daleki Wschód i do Chin, gdzie jako łowca myszy zastąpił łasicę. Po odkryciu obu Ameryk i Australii przez europejskich żeglarzy wraz z pierwszym i kolonizatorami na kontynentach tych znalazły się i koty.

                             

                            Źródło: www.kocidom.waw.pl

                            poniedziałek, 16 sierpnia 2010 11:01

                            Starsi ludzie i koty

                              O starszych ludziach i kotach, o bezinteresownie niesionej ludziom przez koty pomocy, o wzajemnych relacjach, rozmawiamy z Agnieszką Szewczyk - lekarzem psychiatrą, psychologiem, psychoterapeutą rodzinnym

                              Anna Wilczek: O zastosowaniu zwierząt w terapiach leczniczych mówi się coraz częściej. Hippoterapia uważna jest już od kilku lat za jedną z podstawowych metod rehabilitacji osób niepełnosprawnych ruchowo. O dogoterapii pisano wielokrotnie, a liczba ośrodków, w których jest stosowana, rośnie również w Polsce. Czy koty potrafią pozytywnie wpływać na ludzkie zdrowie?

                              Agnieszka Szewczyk: Felinoterapia, czyli wykorzystywanie kotów w procesie leczenia i rehabilitacji, jest w Polsce jeszcze niezbyt znana, ale w wielu miejscach na świecie docenia się ten tani, a jednocześnie efektywny sposób pomocy ludziom. W wielu europejskich krajach, a także USA i Kanadzie stworzono profesjonalne programy terapii wspomagające leczenie dzieci autystycznych, osób chorych psychicznie, ludzi starych, a nawet programy wykorzystywane przy resocjalizacji więźniów.

                              Porozmawiajmy więc przez chwilę o osobach starszych, mieszkających samotnie.
                              W założeniach felinoterapii szczególnie istotne wydaje się opracowanie sposobów pomocy właśnie ludziom starszym. Starość nie jest oczywiście kalectwem czy chorobą, lecz nieuniknionym zjawiskiem fizjologicznym - choć nadal mało poznanym, bo bardzo zróżnicowanym i trudnym zarówno dla samych osób starych, jak dla ich opiekunów, a w szerszym aspekcie dla lekarzy, służb socjalnych i psychologów. Temat starzenia się zasługuje na uwagę między innymi dlatego, że w Polsce pojawiły się prognozy zakładające, iż w 2030 roku liczba osób w wieku emerytalnym wzrośnie do ponad 9 milionów. Jest to ogromna grupa ludzi, która potencjalnie może wymagać różnorakiej pomocy, przede wszystkim opieki zdrowotnej.

                              Ale to chyba pocieszające, że granica wieku wydłuża się statystycznie z roku na rok, co daje nam szansę na dłuższe życie?
                              Oczywiście. Przedłużanie życia coraz większej liczbie ludzi stanowi niewątpliwie sukces naszej cywilizacji. Jednak nadal brakuje spektakularnych sukcesów w utrzymaniu człowieka w jak najlepszej kondycji w ostatnim okresie jego życia. Często widzimy wokół siebie smutne obrazki starości: starsi ludzie spędzający bezczynnie czas przed telewizorem, wyglądający przez okno i obserwujący z daleka osiedlowe życie, itd. Tymczasem ludzie w podeszłym wieku potrzebują tak jak inni poczucia bezpieczeństwa, świadomości, że są użytecznie, integracji ze światem, a także satysfakcji życiowej. Młodsze pokolenie zajęte pracą zawodową i obowiązkami domowymi często nie zauważa tych potrzeb, skazując swoich rodziców i dziadków na samotność.

                              I tu pomoc mogą zwierzęta domowe, na przykład koty?
                              Tak. Rozwiązaniem tego typu problemów może być właśnie felinoterapia. Kota daje często starszej osobie poczucie, że ma dla kogo żyć. Kot nigdy nie odmówi wysłuchania po raz kolejny historii z młodości czy skarg na dokuczliwy ból kręgosłupa. Proces starzenia powoduje zaburzenia w ukrwieniu, co może wywoływać stałe uczucie zimna w stopach i rękach. Puszyste futro kota działa tu jak grzałka. Starość wiąże się również z reumatyzmem, usztywnieniem stawów, zwiotczeniem mięśni. Głaskanie, dotykanie kota to gimnastyka dla chorych rąk. Dla wielu niesprawnych osób, które mają duże trudności z poruszaniem się, posiadanie psa mogłoby być poważnym kłopotem; karmienie, przytulanie i głaskanie kota będzie natomiast miłym niewyczerpującym ćwiczeniem. W kilku ośrodkach badawczych w USA i Australii stwierdzono, że opiekunowie kotów mają niski poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi, co wiąże się ze spadkiem ryzyka chorób układu krążenia.(np. ryzyko zawału serca spada o 3%). Koci terapeuci są również niezwykle przydatni w rehabilitacji osób starszych chorujących na depresję czy chorobę Alzheimera. Kontakt z ukochanym kotem zwiększa poczucie komfortu i bezpieczeństwa, obniża poziom lęku tak wszechobecnego w tych schorzeniach. Dla wielu osób, u których zaczyna się proces otępienny, niezwykle stresujące jest "gubienie" słów, mylenie się, bycie ciągle poprawianym przez rodzinę. Przy mruczącym ulubieńcu mogą wygadać się do woli, nie narażając się na krytyczne uwagi i poprawki.

                              Wiem, że koty odwiedzają również pacjentów klinik i szpitali psychiatrycznych oraz mieszkańców domów spokojnej starości. Dlaczego?
                              Dla wielu osób pobyt w domu opieki społecznej lub podobnym ośrodku jest bardzo trudny. W krajach skandynawskich, a także w Wielkiej Brytanii do tego typu placówek wprowadza się koty jako stałych lokatorów. Kot staje się często głównym tematem rozmowy pensjonariuszy daje im dużo radości, dostarcza towarzystwa, integruje. Nowym osobom trafiającym do ośrodka, przestraszonym i nieufnym, obecność kota z może pomóc nawiązać kontakt z innym mieszkańcami placówki. Opieka nad kotem scala tę małą społeczność, często nadając sens codziennemu funkcjonowaniu.

                              Czy każdy kot nadaje się na terapeutę osób starszych? Jakie powinien mieć idealny koci terapeuta ?
                              Koty, tak jak ludzie, mają swoje własne cechy osobnicze. Niezależnie więc od rasy, płci i wieku, nie każdy kot może zostać wprowadzony do programu terapeutycznego. Predyspozycje na kociego terapeutę ma niewątpliwe kot odpowiednio zsocjalizowany, nielękliwy, przyzwyczajony do hałasu i dużej liczby ludzi, pozwalający brać się na ręce obcym osobom. Dobrze jest, jeśli lubi podróżować samochodem i chodzić w szelkach.

                              Dobra rada lekarza na koniec rozmowy...
                              Myślę, że warto pomyśleć o starych ludziach w naszym otoczeniu, o tym, jak ułatwić im życie i urozmaicić czas, który im pozostał. Wypróbujmy felinoterapię, to naprawdę działa.

                               

                              Źródło: www.kocidom.waw.pl

                              Strona 1 z 7